menuksięga gościMój profilmój avatararchiwumlinki
Shaman king warrior World Akatsuki ulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 5703 osóbPowered by blog 4u |
Słodka zemstaRzodział III Wszystko co tutaj się dzieje jest dla twego dobra.../ Poród cz. 1Hej! Po tak długiej nie obecności w końcu pojawił się kolejny rozdział. Notki na tego bloga oczywiście będą się pojawiać, ale raz na miesiąc. Po prostu muszę mieć nastrój aby wypisywać takie farmazony, a nie zawsze mam na to ochotę. Wiem, ze ten rozdział nie spełni waszych oczekiwań, ale spokojnie akcja się powoli rozkręca. Chciałabym zadedykować tą notkę Fantasi oraz Sayuu, którym naprawdę zależało na kolejnej notce. Zapraszam was wszystkich na moje kolejne blogi do których linki zamieściłam w menu. Pozdrawiam.~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Gdy nastał ranek i dziewczyna ledwo otworzyła oczy ujrzała jak niebiesko skóry psychopata krząta się po pokoju w którym spędziła ostatnią noc. - Już nie spisz? - zagadnął spoglądając z uśmiechem na swego więźnia. - Nie! Wypuść mnie! - Na twoim miejscu oszczędzałbym siły... w końcu dzisiaj czeka ciebie poród. - P-poród? - wykrzyknęła przerażona "ty skurwysynu! Co jeszcze chcesz ze mną zrobić nim wykończysz mnie całkowicie?" pomyślała zaciskając zęby. Bała się, ale była za słaba aby uciec. - Proszę - podsunął pod nos zielonookiej ciepłe parówki oraz chleb smażony w jajku - Wiem, że zasługujesz na lepsze pożywienie, ale nie miałem zbyt dużego wyboru. Nasz budżet jest ograniczony. Mitsuko zlustrowała mężczyznę wzrokiem i po chwili rzuciła się łapczywie na posiłek. Była bardzo głodna oraz spragniona, od wczoraj nic nie jadła, a przez eksperymenty była wycieńczona. Kisame nie tracił dłużej czasu, gdy kobieta pochłonęła wszystko i wypiła herbatę wziął ją na ręce i podszedł do drzwi, gdy je otworzył rozejrzał się dookoła czy czasem kogoś nie ma w pobliżu. Wiedział, że gdyby któryś z członków Akatsuki dowiedział się, że przetrzymuje tutaj dziewczynę byłby w tarapatach. Mitsuko zorientowała się, że rybo człek nie jest jedynym egzystującym w tym zamku potworem. - Ratunku! Pomocy! - zaczęła krzyczeć w niebo głosy próbując uwolnić się z uścisku niebiesko-włosego. - Cicho bądź! - syknął zasłaniając ręką usta dziewczyny. Niczym cień przemknął przez korytarz i zatrzymał się dopiero przed drzwiami swojego gabinetu. Otworzył kluczem zamek, nacisnął na klamkę i przekroczył próg. - Byłaś bardzo niegrzeczna! - krzyknął zamykając drzwi na klucz - Powinnaś zostać ukarana, ale, że dzisiaj czeka ciebie poród to daruję. Rozumiem, że to przez stres. - ściągnął z siebie płaszcz w czerwone chmurki, a założył biały lekarski oraz zaciągnął gumowe rękawiczki na ręce. - Jeśli myślisz, że jaszcze raz osiądę na tym fotelu to się grubo mylisz! - syknęła przez zaciśnięte zęby. - Kotku... nie mam ochoty znowu ciebie pilnować. Zachowujesz się nagannie, twe zachowanie jest godne pożałowania. Chyba powinienem tobie zrobić lewatywę na rozluźnienie nim przejdziemy do porodu. - powiedział stanowczo. Kisame był rygorystyczny, a biedna mała nawet nie miała szansy ucieczki - Podział cienia! - wykonał pieczęć i stworzył dwóch swoich klonów, którzy złapali wyrywającą się pannę za nadgarstki i siłą zaciągnęli na fotel. - Więc jak... - zapytał Kisame opierając się dłońmi o nogi "pacjentki" i przechylając nieco w jej stronę tak, że mogla czuć jego oddech na swej twarz. - Lewatywę na rozluźnienie czy od razu przejdziemy do punktu kulminacyjnego? - rubaszny uśmieszek wypełnił jego kąciki ust. Mitsuko była zbytnio przerażona aby cokolwiek odpowiedzieć, paraliżował ją strach - Widzę, że jesteś niezdecydowana - odwrócił się w stronę swoich klonów - Przygotujcie dwa litry płynu na lewatywę. - Nie... ja nie chcę! - wyszeptała bliska płaczu - Kisame! - łza spłynęła po jej policzku i powiedziała coś czego nigdy w życiu w innej sytuacji by jej przez gardło nie przeszło - Proszę cię! - Ciii - pogłaskał ją po policzku - Wszystko co się tutaj dzieje jest tylko i wyłącznie dla twego dobra - to powiedziawszy zerwał z dziewczyny koszulkę nocną oraz majteczki. Dłonią zaczął masować cipkę dziewczyny - Zanim zacznie się poród muszę upewnić się, że jesteś odpowiednio przygotowana. Jeden z klonów stanął za fotelem i mocno zacisnął łapska na kolanach dziewczyny, pociągnął je do tyłu tak, że tyłek kobiety był wypięty. Natomiast drugi klon wysmarował odbyt Mitsuko wazeliną, a następnie wcisnął do niego wężyk najgłębiej jak się dało. - Hmm - prawdziwy Kisame oblizał całą swoją rękę i po kolei zaczął wkładać palce do cipki dziewczyny. - P-przestań! - piszczała usiłując powstrzymać potok łez. - Spokojnie... stopniowo włożę tobie całą rękę, ale to powolutku. - C-całą? - W przyszłości jak będziesz rodzić nasze dziecko zdecydowanie bardziej zostanie rozerwana, dlatego teraz pomogę tobie na tyle ile mogę. Wszystko dla twego dobra. - powiedział stanowczo wciskając czwarty pale. - To boli! Przestań! Błagam! - Możliwe... w końcu masz ją bardzo ciasną - sięgnął po pojemniczek z wazeliną i idealnie pokrył nią muszelkę dziewczyny - Teraz nie powinno być problemu. Z odpowiednim smarowaniem uda nam się to osiągnąć. - wepchnął na chama piąty palec, a po tym wsunął cała rękę aż do nadgarstka w wnętrze kobiety. - Nie! - wrzasnęła usiłując się podnieść, lecz klon trzymający ją za nogi szybko przycisnął dziewczynę z powrotem do fotela - C-co ty robisz? - zapytała spoglądając na prawdziwego rybo człeka. - Nie sztuką jest wepchnąć dłoń, sztuką jest wytrzymać masaż. - mamrotał ruszając całą dłonią w wnętrzu dziewczyny. Gdy woda co do kropelki zleciała do jelit panny, Kisame gwałtownie wyciągnął rękę i popatrzał na swoją pacjentkę. - Idź się wypróżnić - przeniósł wzrok na swoje klony - Pilnujcie ją, ja mam jeszcze coś do zrobienia! Nucąc pod nosem przygotował metalowy stolik z paroma dość intrygującymi przedmiotami, gdy Kalibara wróciła z toalety klony musiały posadzić ją na fotelu, gdyż sama w życiu by się na to nie odważyła. - Jeden ma ją trzymać za nogi, drugi za ręce. - rozkazał "pan doktor", a jego pomocnicy wykonali polecenie bez słów. - A ty koteczku się rozluźnij. - pokazał dziewczynie swoją dłoń w której trzymał dwie 5 cm kulki gejszy - Lewatywka przyniosła skutki mimo, że usiłujesz się prężyć twe części intymne na to nie reagują i bardzo mnie to cieszy - wsunął dwie kulki gejszy w ciało dziewczyny - To nie koniec więc nie próbuj przeczyć - wcisnął w ciało kobiety jeszcze osiem takich kulek i uklęknął przed fotelem głowę umieszczając między nogami dziewczyny - Zapomniałem każdy twój niepotrzebny ruch powoduje, że kuleczki się poruszają masując twe ciało zostawiając w nim pewien środek popędowo-seksualny... jeżeli będzie trzeba rozetnę skalpelem twoją muszelkę i siłą wyciągnę kuleczki. Nie pozwolę abyś cierpiała, ale jeszcze nie zaczęliśmy dlatego mam nadzieję, że samodzielnie dasz radę. - Nie pozwolisz abym cierpiała?! To popatrz co mi robisz ty gnoju! - syknęła przez zaciśnięte zęby. Nie śmiała się poruszać, nie chciała aby środek dostał się do jej wnętrza, wówczas znaczyłoby, że to Kisame musi zaspokoić jej potrzeby seksualne, a do tego jak do niczego innego nie mogła dopuścić.
|